Manewry wojskowe ZAPAD 2021 (East News) czytelnia wyborczej Rosja służba wojskowa Władimir Putin. W Rosji każdy rok przynosił śmiertelne ofiary "docierania kotów". Gdzieś żołnierze
Przed wrocławskim Wojskowym Sądem Garnizonowym rozpoczął się proces 11 byłych i obecnych żołnierzy, oskarżonych o znęcanie się fizycznie i psychicznie nad 17 mężczyznami, młodszymi
Napadnięci przez "nieznanych sprawców", skatowani podczas manifestacji, zabici w tajemniczych wypadkach, znalezieni martwi po Wtorek, 21 listopada 2023r. Ofiary stanu wojennego. Pamiętamy!
11 lipca 2015, 10:59. Archiwum Reuters Serbskie wojska w czasie wojny w Bośni w latach 1992-95 dokonywały zbrodni głównie na Muzułmanach (Boszniakach) Produkt uboczny wojny – tak przez
W środę Ministerstwo Zdrowia odnotowało 794 zgony osób zakażonych koronawirusem - to rekord czwartej fali epidemii w Polsce. Znany lekarz, prof. dr hab. med. Krzysztof J. Filipiak - kardiolog
Był sprzedawany w latach 50. i 60. XX wieku i zażywany przez kobiety w ciąży. Stwierdzono, że powodował on wady rozwojowe kończyn, rysów twarzy i narządów wewnętrznych u nienarodzonych dzieci. W wyniku jego działania na całym świecie zmarło około 80 tys. dzieci, a kolejne 20 tys. urodziło się z wadami wrodzonymi, w tym bez
. Dwudziestu dwóch żołnierzy rosyjskich zginęło od początku roku w wyniku "fali", a 193 popełniło samobójstwo - poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony. 211 żołnierzy straciło natomiast w tym roku życie z powodu wypadków, 55 zginęło w Czeczenii, a jednego uznano za 2004 r. organizacja obrony praw człowieka Human Rights Watch opublikowała raport informujący o setkach samobójstw i tysiącach dezercji spowodowanych przemocą fizyczną, znęcaniem się i gwałtami w armii danym rosyjskiej prokuratury wynika, że w 2005 r. 550 rosyjskich oficerów zostało skazanych za dopuszczanie się przemocy na jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
O „fali” w białoruskim wojsku opowiada jeden z „dziadków” – sierżant zeznający przed sądem w sprawie śmierci szeregowca. Fala w białoruskiej armii jest zjawiskiem powszechnym i jeszcze rok temu dowództwo nie zamierzało walczyć z tym „nieregulaminowym sposobem wymuszania dyscypliny”. Podejście zmieniła śmierć szeregowego Alaksandra Korżycza 3 października 2017 roku – ofiary „fali”, którego znaleziono powieszonego w piwnicy jednostki ze związanymi nogami i koszulką na głowie. Początkowo prokuratura uznała to za samobójstwo, jednak pod wpływem mediów i opinii społecznej sprawa jest rozpatrywana ponownie, a znęcający się nad Korżyczem sierżanci zostali oskarżeni o… doprowadzenie do jego samobójstwa. I chociaż dowództwo białoruskiej armii zapowiedziało zero tolerancji dla „fali” nazywanej w b. ZSRR „diedowszczyną”, od tego czasu zabiło się kilka kolejnych jej ofiar. „Fala” jako system Dziś na ławie oskarżonych zasiadł 20-letni sierżant Jahor Skuratowicz z 3 Szkoleniowej Kompanii Czołgów 72 Połączonego Centrum Szkoleniowego w Pieczach, gdzie służył i zginął poborowy Korżycz. Według podoficera fala w Pieczach opierała się na systemie wszechobecnej korupcji i wymuszeń finansowych. Przy czym w procederze brali udział nie tylko poborowi, ale też podoficerowie i oficerowie zawodowi. Według sierżanta, na czele nieformalnej „falowej” hierarchii kompanii stał jej formalny dowódca – starszy porucznik Pawieł Sukawienka. Oficer stworzył system, zgodnie z którym żołnierze musieli mu regularnie kupować kawę, papierosy i zakupy spożywcze. W związku z tym „dziadki” (starsi stażem żołnierze poborowi) i podoficerowie zmuszali do zakupów „duchy” (nowych poborowych, których w Polsce nazywano „kotami”). Część wyłudzonych zakupów „dziadkowie” brali dla siebie, resztę przekazywali dowódcy. Sierżant Skuratowicz musiał też zapłacić dowódcy za możliwość korzystania z telefonu komórkowego – oficer zmusił go do zakupu nowego munduru. Dowódca miał też kraść pieniądze z żołdu swoich podkomendnych – szeregowym wydawał 8,5 rubla z regulaminowych 9,3, a sierżantom 15 z należnych 16 rubli. Udowodnić samobójstwo Na ławę oskarżonych trafiło trzech sierżantów z kompanii Korżycza. Choć matka zmarłego jest przekonana, że to oni zabili jej syna, prokuratura nie oskarża ich o zabójstwo. Są podejrzani o „przekroczenie uprawnień służbowych”, co miało doprowadzić do samobójstwa oraz o przyjmowanie łapówek. Z kolei oskarżony Skuratowicz przekonuje, że poborowego nie mogła zabić „fala”. – Uważam, że nasze działania nie mogły doprowadzić go do samobójstwa. Przecież zostało mu tylko kilka tygodni w naszej kompanii, a potem musieli go przenieść do innej jednostki. Tym bardziej, że ten czas bez problemów mógł przeleżeć w kompanii medycznej – powiedział sierżant. Podoficer przekonuje przy tym, że zły wpływ na poborowego Korżycza miał jego kolega Alimchadżajeu. Miał on otwarcie mówić o swoich myślach samobójczych, co według Skuratowicza skłoniło Korżycza do odebrania sobie życia. Przy czym sierżant nie tłumaczył, dlaczego nogi „samobójcy” były związane, na głowę miał zarzuconą koszulkę. Warto podkreślić, że Skuratowicz zeznał przed sądem, że nie był bity przez przesłuchujących go agentów KGB. Czytajcie również: „Niestraszny Buchenwald temu, kto przeszedł Piecze”. O fali w białoruskim wojsku ii, pj/
117 osób zginęło z powodu fali przemocy, która w ostatnich kilku dniach ogarnęła dwie prowincje na zachodzie RPA — poinformował rząd. Sytuacja w Johannesburgu jest już spokojniejsza, ale w Durbanie cały czas dochodzi do grabieży i podpaleń — podaje agencja które wybuchły w RPA po uwięzieniu w nocy z 7 na 8 lipca byłego prezydenta Jacoba Zumy, przerodziły się w gwałtowne zamieszki z policją, a następnie w niewidzianą od lat falę przemocy, grabieży i podpaleń. W prowincji KwaZulu-Natal zginęło 91 osób, w Gauteng 26 - przekazał rząd. Wcześniej informowano o ogółem 72 ofiarach. Większość z tych osób zginęła w chaosie, który towarzyszył plądrowaniu sklepów — pisze AP. Według policji aresztowano 2203 osoby. Do miast skierowano wojsko Do ogarniętych przemocą miast skierowano wojsko, które ma pomagać policji w przywróceniu porządku. Do czwartku rozmieszczono tam 10 tys. żołnierzy, jeszcze w środę było ich 5 tys., a ministerstwo obrony planuje, by w operacji wzięło udział w sumie 25 tys. wojskowych. W czwartek do jednostek wezwano wszystkich rezerwistów. W leżącym w prowincji Gauteng Johannesburgu, gospodarczej stolicy RPA, w czwartek z ulic sprzątano odłamki szkła i gruz, przedsiębiorcy oceniali straty swoich złupionych biznesów, porządku pilnowało wojsko — relacjonuje AP. Do niepokojów wciąż dochodzi w prowincji KwaZulu-Natal, szczególnie w portowym Durbanie, gdzie nadal płoną niektóre magazyny, a centra handlowe są atakowane i plądrowane — pisze agencja. Policja i wojsko starają się odblokować zatarasowaną przez spalone ciężarówki autostradę prowadzącą do Johannesburga. Dłuższa blokada tej kluczowej drogi może doprowadzić do problemów z zaopatrzeniem w podstawowe produkty obszarów położonych w głębi kraju. Źródło: PAP
Do wydarzeń doszło w marcu 2019 r., ale dopiero teraz ofiara wojskowej "fali" zdecydowała się złożyć doniesienie do prokuratury. W zawiadomieniu przekazanym śledczym z Marsylii wskazano na "celowe wystawienie go na niebezpieczeństwo" i "szczególną przemoc" jakiej dopuścili się wobec niego oprawcy. Młody pilot został poddany "inicjacji" już pierwszego dnia po przybyciu do bazy wojskowej na Korsyce 27 marca 2019 r. Kilka godzin po stawieniu się na miejsce, otoczyła go grupa innych żołnierzy, związała taśmą, założyła czarny worek na głowę i wrzuciła do samochodu. Rekrut został wywieziony na poligon i przywiązany do słupa stanowiącego jeden z celów dla myśliwców. Mężczyzna pozostawał na poligonie przez ok. 20 minut, w ciągu których trenujące samoloty bojowe i artyleria prowadziły ostrzał wokół niego. Wszystko zostało uwiecznione przez znęcających się nad młodym pilotem żołnierzy. Nagrania stanowią materiał dowodowy w sprawie, a niektóre zdjęcia zostały opublikowane przez dziennik "La Provence". Francuska armia zapewnia, że wszczęła postępowanie w sprawie po otrzymaniu informacji o wydarzeniach. Źródła: "La Provence" (mt)
Jak podaje rosyjska agencja informacyjna TASS, sprawca prawdopodobnie zabarykadował się na terenie jednostki. Trzy osoby, do których strzelił, nie żyją: major, kapral oraz żołnierz zaczął strzelać, strzelił z pistoletu, który zabrał oficerowi. Trzy osoby zginęły. Teraz zabarykadował się na terenie jednostki – podaje informator Atak na lotnisku wojskowym w Woroneżu. Kim jest sprawca?Władze regionu oficjalnie potwierdziły, że na lotnisku miała miejsce strzelanina. Sprawca jest poszukiwany na terenie jednostki, ale pod uwagę jest także brana możliwość, że już stamtąd zabitych jest dwóch oficerów i żołnierz poborowy. Sam żołnierz zniknął, jest poszukiwany zarówno na terenie jednostki, jak i poza jej granicami – wyjaśnił informator agencji też: Koronawirus w Polsce. Burza wokół szkolenia dla żołnierzy. Wiceszef MON Marcin Ociepa tłumaczyNiezależny rosyjski portal Meduza podał, że sprawca należał do służby poborowej rosyjskich sił zbrojnych. TASS potwierdza, że jest to urodzony w 2000 roku Anton Michajłowicz Makarow. 20-latek mieszka w Woroneżu. Zanim odebrał oficerowi pistolet, Makarow miał podjąć próbę ataku przy użyciu siekiery. Dowództwo jednostki połączyło siły z organami ścigania, w tym Gwardią Rosyjską, w celu odnalezienia i schwytania napastnika. W operacji bierze udział nawet setka poszukiwaniach biorą udział śmigłowce, bezzałogowe statki powietrzne sił specjalnych Gwardii Rosyjskiej oraz oddziałów SOBR i OMON – cytuje TASS rzecznika rosyjskiej gdzie rozegrała się tragedia, należy do Akademii Sił Powietrznych im. Profesora N. E. Żukowskiego i Y. A. Gagarina. Od siedmiu lat jest poddawane remontowi, który planowo miał zakończyć się jeszcze tej jesieni. Z miejscowego pasa startowego mogą korzystać zarówno samoloty wojskowe, jak i jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze mnie jest szkoda lata....i pieknych letnich wspomnień! Nie chcę być informowany o tym co się dzieje w sowieckich koszarach!Podobno jego rodzinka siedzi w IssraeluPodobno jego rodzinka siedzi w IssraeluPrzynajmniej Ci już nie będą znęcać się nad nowymi. dwóch oficerów. jednym był major, a drugim kapral czy poborowy?Wcale ale to wcale mi ich nie żal. Im mniej ich tym lepiej. Mlody nie wytrzymał. Byłem w wojsku za komuny, wiosna 88-90. Nie jeden myślał, a jakby tu przeładować, przestawić na ciągły i pociągnąć? Jednak są i dobre wiadomości ze świata. Jeszcze jeden, jeszcze jeden. Ludzi u nich mnogo. Żadna strata. To pewnie skutki ,,fali" czyli nieregulaminowego postępowania względem młodego rocznika. Jakby ktoś nie pamiętał to w naszej armii za czasów powszechnego poboru też była fala i różne związane z tym do zabitych oficerów ,mogli być tzw.,,kadrą falową" czyli tolerowali i akceptowali te durne zasady. Ale to też jest informacja o słabości rosyjskiej armii ,bo w razie konfliktu żołnierz weźmie na celownik najpierw osoby które się nad nim zwana nas była fala , ale to pewnie małe piwo przy nie Zwariowal nagle to na 100% byla to zemsta za znecanie sie nad Mlodym Zolnierzem przez starsze Roczniki gdzie fala jest tak brutalna ze gwalt homosexulany to tylko jeden z wielu elementow wachlarza metod ponizania i pastwienia sie nad Mlodym Soldatem. tego typu akcje sa w Rosji NORMALNE i kazdego roku zdarzaja sie takie przypadki i to nie jeden bo taka juz w rosyjskiej armii tradycja i to od wiekow bo to nie nowosc a NORMALNOSC. Nie normlnie to byloby wowczas gdyby w rosyjskeij armii nei bylo slynnej DZIEDOWSZCZYZNY ale ona jest milczaco tolerowana prze kadre wojskowa bo odejmuje jej roboty jak Soldaty sami trzymaja sie w dyscyplinie. Identycznei jest w wiezienaich i identycznei bylo w Lagrach z epoki ZSRR i w NAZISTOWSKICH Obozach Koncentracyjnych bo to tez bardzo skuteczna methoda zaprowadzenia wysokiej dyscypliny tanim wiemy w czasie poscigu zostanie zastrzelony coby nie namieszal podczas ewentualnej rozprawy przed obliczem Sedziego bo to tez w takich przypadkach trzy - trochę mało. Ale każda sztuka mniej to plus
ofiary fali w wojsku